Hell Hole - GROM w Haiti
Elitarni
Hell Hole - GROM w Haiti
4 miesiące temu — SpecJohnny

Geneza 
W 1991 prezydent Haiti, Jean-Bertrand Aristide został obalony przez wojskową juntę. Wtedy to Rada Bezpieczeństwa ONZ nałożyła na Haiti embargo ekonomiczne, gdzie jedno z najbiedniejszych państw Ameryki Środkowej pogrążyło się w kompletnym chaosie, które próbowała zwalczyć utworzona w 1993 Misja ONZ na Haiti (UNMIH). Misja zakończyła się niepowodzeniem, zmuszając Radę Bezpieczeństwa ONZ do wydania rezolucji, wzywającej do utworzenia Wielonarodowych Sił (Multinational Forces – MNF), nad którymi dowodzenie objęły Stany Zjednoczone. 19 września 1994 21000 żołnierzy MNF wylądowało na Haiti, zmuszając wojskową juntę do ucieczki. Ich następne zadanie polegało na przywróceniu tam stabilizacji.

14 września, ówczesny prezydent Stanów Zjednoczonych Bill Clinton zaproponował prezydentowi Lechowi Wałęsie wysłanie na Haiti grupy polskich komandosów, mających uczestniczyć w odbudowie kraju. 3 października Rada Ministrów podjęła decyzję o utworzeniu polskiego kontyngentu, składającego się z m.in. 55 operatorów GROM-u, którzy na czas misji przeszli spod kontroli MSW pod MON, dowodzonym przez płk. Kazimierza Giłeja (lecz kierownictwo nad GROM-em utrzymał będący wtedy w stopniu płk Sławomir Petelicki). 17 października 55 operatorów wraz z dowódcą znalazło się na płycie lotniska Okęcie, gotowych do wylotu na Haiti. 18 października nastąpił wylot na Haiti (dzień wcześniej tj. 17 października odbył się zwyczaj ceremoniału wojskowego – oficjalne pożegnanie żołnierzy wyjeżdżających na misje zagraniczne. Wtedy to opinia publiczna po raz pierwszy dowiedziała się o istnieniu nowej jednostki specjalnej. Gen. Petelicki poprosił dziennikarzy o nie filmowanie twarzy operatorów z bliska za co później im dziękował. Była też sytuacja, że śmiano się z operatorów, że były ciemne okulary, że to ”jakieś wojsko z republiki bananowej” a sam generał zaznaczał, że Polacy z GROM-u mogą i moim zdaniem powinni być dumni). Polacy wylądowali na Haiti w czasie, gdy amerykanie odsunęli od władzy wojskowa juntę, która rządziła od 1991 od obalenia prezydenta.

Nazwę Hell Hole – piekielna dziura nadali amerykańscy żołnierze. W pierwszym miesiącu misji na Haiti, ośmiu amerykańskich żołnierzy popełniło samobójstwo, co może świadczyć o adekwatnej nazwie do miejsca.

Działania
”Dla nas to było wspaniałe miejsce treningowe, sprawdzian działania w warunkach, w których wychodzą wszystkie słabości człowieka” – słowa płk Sławomira Petelickiego dla czasopisma MMS Komandos.

Polscy operatorzy zostali najpierw przerzuceni do Waszyngtonu, gdzie na lotnisku przesiedli się na samolot lecący do bazy Camp Santiago w Puerto Rico. Stara zasada stosowana w amerykańskim wojsku: ”wierzyć i sprawdzać” została również przeprowadzona na polskiej jednostce. Specjaliści z US Special Forces poddali GROM szczegółowemu sprawdzianowi. Musieli oni m.in. zaprezentować swoje umiejętności w szybkim bojowym strzelaniu sytuacyjnym (również w pomieszczeniach) oraz w ofensywnej i defensywnej jeździe różnymi typami amerykańskich samochodów. Po tych czynnościach, przedstawiciele Zielonych Beretów zapoznali operatorów z warunkami w jakich przyjdzie im działać podczas pełnienia misji. Po tygodniu ćwiczeń i sprawdzianów, wyruszyli na Haiti.


GROM przed wylotem na Haiti, płyta lotniska Okęcie, 17 października 1994. Źródło zdjęcia: polishgreatness.blogspot.com

Jedną z przydatnych informacji jaką udzieli żołnierze Zielonych Beretów, były wskazówki dotyczące zasad zachowania w przypadku interwencji przeciwko agresywnemu tłumowi. Późniejszy czas pokazał, że GROM bardzo dobrze ów informacje wykorzystał. Amerykańskie dowództwo misji ”Restoration of Democracy” przydzieliło do GROM-u pięciu operatorów (z tzw. grupy polskiej) z 10 Grupy Sił Specjalnych. Grupą dowodził kapitan Otis McGregor, a w skład jej weszli również: sierżant sztabowy Jason Donovan, doskonale mówiący po polsku, sierżanci Panek i Giro oraz urodzony na Haiti sierżant Jean-Pierre, który znał teren i zwyczaje panujące na Haiti. Stany zaproponowały locum w dobrze chronionej bazie US Army. Polacy odmówili i zatrzymali się w starym, opuszczonym motelu Mariani w odległości 30 km od stolicy Haiti, Port-au-Prince. Głównym zadaniem GROM-u była ochrona VIP-ów, przebywających przez cały czas misji na terenie Haiti, jak i wizytujących kraj. Wśród chronionych osób znaleźli się m.in. sekretarz generalny ONZ Butros Ghali, doradca prezydenta USA do spraw bezpieczeństwa Anthony Lake i sekretarz obrony USA William J. Perry.


Spotkanie z ministrem obrony USA Williamem J. Perrym na lotnisku Port-au-Prince. Wtedy jeszcze pułkownik Sławomir Petelicki zostaje odznaczony medalem przez ministra Perry’ego, Haiti, listopad 1994. Źródło zdjęcia: skmponz.szczecin.pl

Jednym z bardziej niebezpiecznych zadań była ochrona specjalnego przedstawiciela sekretarza generalnego ONZ ds. Haiti pana Lakhdara Brahimi. Ochrona trwała 12 dni licząc od 15 listopada przez 24 godziny. Zadanie było bardzo niebezpieczne i wyczerpujące, m.in. z uwagi na to, że haitańska opozycja wyznaczyła za jego głowę nagrodę w wysokości 100 tys. dolarów, później zwiększoną do 150 tysięcy. Polacy za swoją pracę dostali liczne pochwały i ciepłe słowa, uzasadnione profesjonalizmem działania i tym, że żaden ochraniany VIP przez GROM nie doznał żadnego uszczerbku zdrowia. Również poza ochroną VIP-ów, operatorzy prowadzili działania antyterrorystyczne, ściślej mówiąc akcje odbija zakładników. Żołnierze dostali sygnał, że jest porwana osoba. Operatorzy się zorganizowali, przygotowali i pojechali na miejsce. Na miejscu okazało się, że został porwany młody chłopak, który był przetrzymywany w jednym z domów. Operatorzy czekali na zgodę od dowódcy amerykańskiego, a gdy ja dostali weszli do środka. Na miejscu okazało się, że osoby znajdujące się w budynku uciekły tunelem podziemnym. Poza tym, wszelkie formacje porządkowe jak policja czy armia haitańska praktycznie nie istniały. Skutkiem tego na ulicach panował komplety chaos, rozboje i kompletna destabilizacja porządku publicznego. Na niewiele również zdała się amerykańska akcja skupowania broni od Haitańczyków – przejęto zaledwie tysiąc sztuk, który stanowił niewielki procent broni posiadanej przez mieszkańców Haiti. Tak więc, poza patrolami samej żandarmerii, oddziały Sił Wielonarodowych musiały często interweniować w przypadku łamania prawa. Pierwszy raz operatorzy interweniowali, gdy w tłum ciekawskich ludzi w okolicach bazy wpadł rozpędzony samochód, poważnie raniąc kilka osób. Wściekły tłum rzucił się na kierowcę z zamiarem zlinczowania go na miejscu. Szybka reakcja żołnierzy, którzy wpadli w tłum i wyciągnęli nieszczęśnika, zdecydowanie uratowała mu życie. Był również przypadek, gdzie GROM-owcy podwozili spotkaną pod drodze ciężarną kobietę. Hałas na ulicy był tak głośny, że siedzący w szoferce nie usłyszeli jak kobieta urodziła w drodze. Miała również miejsce sytuacja, jak na ulicy obok pojazdu z operatorami stanął samochód a siedząca za kierownicą zakonnica czystą polszczyzną zapytała, co oni tutaj robią? Kobieta od dłuższego czasu nie miała kontaktu z swoim macierzystym domem zakonnym w Krakowie. GROM-owcy udostępnili jej telefon satelitarny i oddali racje żywnościowe. Później się dowiedzieli, że pod Wawelem odprawiono za nich uroczystą mszę.


Msza święta prowadzona na Haiti, 11 listopada 1994 roku. Źródło zdjęcia: wiadomosci24.pl

Takich interwencji było wiele. Najczęściej zdarzały się podczas rutynowego przejazdu przez miasto. Podczas święta zmarłych Gede, żołnierze GROM-u natrafili na tłum wyznawców Voo Doo, który masakrował nożami pięciu mężczyzn. Pierwszy zareagował sierżant John Donovan, a zaraz za nim pozostali żołnierze GROM-u. Żołnierze obezwładnili głównych prowokatorów zamieszania i przystąpili do pomocy poszkodowanym. Kapelan kpt. Andrzej Jakubiak, który był na misji z GROM-em zaczął udzielać pomocy medycznej. Stanął on przed człowiekiem, który trzymał w dłoni odcięty palec zaś z brzucha tryskała mu krew. Ksiądz Jakubiak wziął ten palec, zatkał nim ranę w brzuchu, a następnie spokojnie założył mu opatrunek i wyprowadził go z tłumu. Za uratowanie życia wraz z kapitanem McGregorem i sierżantem Donovanem został odznaczony Krzyżem za Dzielność. Kolejnym przykładem szybkiej reakcji polskich żołnierzy z jednostki specjalnej była pomoc amerykańskim żołnierzom, którzy mieli wypadek samochodowy. Dzięki szybkiej reakcji i zdecydowaniu uratowali życie kilku amerykanów. GROM na Haiti uratował życie 26 osobom. Patrolowanie ulic bez kamizelek kuloodpornych (o zakupie kamizelek zapomniało Ministerstwo Obrony Narodowej) i hełmów, budził ogromny respekt wśród Haitańczyków.

Powrót
13 grudnia 1994 roku żołnierze GROM-u powrócili do Polski. Za swoją służbę z ust prezydenta Aristidea usłyszeli polskie ”dziękuję” a na ręce dowódcy jednostki William J. Perry za profesjonalne wykonywanie powierzonych zadań przekazał swój specjalny medal pamiątkowy. Pułkownik Petelicki jako pierwszy cudzoziemiec otrzymał amerykańskie odznaczenie bojowe For Military Merit, które uważał za wyróżnienie dla całego GROM-u i ogrom pracy jaki włożyli w swoją pierwszą misje zagraniczną. Szczególnym wyróżnieniem dla Polaków były dwie wypowiedzi. Pierwszą była wypowiedź kapitana McGregora, który stwierdził że jednostka w niczym nie różni się i nie ustępuje amerykańskim siłom specjalnym. Druga, skierowana do prezydenta Haiti, gen. Mead porównał GROM do najlepszych jednostek tego typu na świecie. GROM podczas misji na Haiti nie stracił żadnego operatora.


ŚP. podpułkownik Leszek Drewniak i trzech innych operatorów na Haiti, 1994. Źródło zdjęcia: gromgroup.pl


Źródło tekstu: GROM. Siła i Honor. Jedyny wywiad rzeka, Michał Komar., GROM2.pl – Tajne Operacje polskich sił specjalnych – Jarosław Rybak, pl.wikipedia.org, MMS Komandos nr 02/95, Ireneusz Chloupek – artykuł Raport z Haiti -Piekielna Dziura, film GROM. Prawdziwa Historia za pośrednictwem youtube.pl

Źródło zdjęć: gromgroup.pl,wiadomosci24.pl, skmponz.szczecin.pl, polishgreatness.blogspot.com

Komentarze (4)
Tomasz Rutkowski
• 4 miesiące temu
Elegancko panowie w tych uniformach!
Julek Kownasiu
• 4 miesiące temu
Piękna historia
Waldi 48
• 4 miesiące temu
Pamiętam swoją przygodę z wojskiem w 84. Łezka w oku się kręci. Szacunek do munduru to wielka sprawa, duma Panowie!
`Nl. Kendi *
• 4 miesiące temu
Sierpień 43' do dziś pamiętam zapach tej rozkładającej się krowy na Beltocie we Francji